Tania Szwajcaria? Czyli jak podróżować, żeby nie zbankrutować 9 komentarzy


Szwajcaria jest jednym z najbardziej górzystych krajów świata (są tu aż 24 szczyty o wysokości przekraczającej 4000 m n.p.m.), z idyllicznymi krajobrazami, doskonale oznakowanymi trasami trekkingowymi, krystalicznie czystymi jeziorami i uroczymi miasteczkami. Jest czystym, uporządkowanym i dokonale zorganizowanym krajem dobrobytu, w którym ludzie są z reguły bardzo uprzejmi i skorzy do pomocy, ale… drogim krajem. Jednak jak się bardzo chce i zna sprawdzone sposoby, można trochę obniżyć koszty wymarzonych szwajcarskich wakacji i może tania Szwajcaria nie będzie, ale może być zdecydowanie mniej droga.

Kilka sposobów na to, jak zaoszczędzić podczas podróży po Szwajcarii

Internet

Szwajcaria nie jest członkiem Unii Europejskiej w związku z czym ceny roamingu są tu dużo wyższe niż w pozostałych krajach Europy. Dlatego polecam zakup lokalnej karty SIM już na lotnisku. Aktualnie najtańsza karta sieci Salt z nielimitowanym internetem na 10 dni to koszt 19,95 CHF.

A jeśli chcecie zaoszczędzić i nie potrzebujecie być w ciągłym kontakcie ze światem (i internetem), po prostu wyłączcie roaming danych. W każdym hostelu i wielu restauracjach będziecie się mogli połączyć z wi-fi za darmo.

Transport

W Szwajcarii stosunkowo najtaniej i zdecydowanie najwygodniej podróżuje się koleją. Pociągi docierają w niemal każdy zakątek kraju, są punktualne jak na szwajcarską precyzję przystało, a dworce doskonale oznaczone- niech więc Was nie przerażają krótkie przesiadki- kilka minut wystarcza na odnalezienie i zmianę peronu. Połączenia można łatwo i szybko wyszukać dzięki bardzo intuicyjnej aplikacji SBB Mobile, za pomocą której możecie kupić elektroniczne bilety. Warto kupować je z wyprzedzeniem, gdyż są one wtedy sporo tańsze. Pamiętajcie też, że jeśli nie skończyliście jeszcze 26 lat, obowiązują Was bilety ulgowe.

Jeśli planujecie dużo się przemieszczać i zwiedzać, warto rozważyć zakup Swiss Travel Pass- okresowego (3 do 15 dni) kombo biletu na pociągi, autobusy, łodzie i promy, niektóre kolejki górskie i linowe (na przykład Schilthorn) i transport publiczny w ponad 90 miastach i miasteczkach Szwajcarii. Swiss Travel Pass jest również biletem wstępu do ponad 500 muzeów. Jest to absolutnie genialne, super wygodne i oszczędne rozwiązanie dla turystów z bogatym i napiętym planem podróży. Szczegóły możecie sprawdzić TU.

Noclegi

Hotele w Szwajcarii są bardzo drogie, a hostele czyste i przytulne- wybór wydaje się więc oczywisty. I jak wszędzie: im wcześniej zarezerwujecie pokój (bądź łóżko), tym macie większą szansę na niższą cenę. Standardowo łóżko w pokoju wieloosobowym kosztuje między 30 a 50 CHF.

Jeśli dużo podróżujecie, możecie rozważyć zakup karty klubowej Youth Hostels. W Szwajcarii znajduje się aż 51 hosteli tej sieci, które członkom klubu oferują 7 CHF zniżki na każdy nocleg i zniżkę na kolację w kantynie. Dodatkowo, karta ta zapewnia 10% zniżki  w hostelach w 80 krajach świata.

W Szwajcarii doskonale też działa Couchsurfing, co sprawdziłam na własnej skórze (i to takie Couchsurfing last minute), kiedy spóźnił mi się samolot i wylądowałam w Genewie na tyle późno, że nie miałam już czym dojechać do francuskiego Annecy będącego celem mojej podróży, w hostelach nie było wolnych łóżek, a najtańszy dostępny „na już” hotel kosztował 200 CHF za noc. Couchsurfing to patent nie tylko na to, żeby obniżyć koszty podróży i spać za darmo, ale też sposób na poznanie nowych ludzi i „lokaleskich” atrakcji.

Oczywiście jest też opcja spania w namiocie, pamiętajcie jednak, że biwakowanie „na dziko” jest w Szwajcarii zabronione i grozi mandatem (bardzo wysokim- bo to przecież Szwajcaria).

Mandaty

Mandaty w Szwajcarii są na tyle wysokie, żeby Szwajcarom nie opłacało się łamać prawa. Biorąc pod uwagę, że średnie zarobki w Szwajcarii kilkakrotnie przewyższają te w Polsce… nam nie opłaca się to jeszcze bardziej. Przekraczanie prędkości (nawet o kilka kilometrów na godzinę), jazda na gapę, rozbijanie namiotu w niedozwolonych miejscach, niszczenie zieleni- to nie jest dobry pomysł i może się mocno odbić na naszej kieszeni. O szwajcarskim chorobliwym zamiłowaniu do porządku krążą legendy: o sąsiadach donoszących na siebie za zakłócanie spokoju spuszczaniem wody w toalecie i innych takich dziwactwach, ale z moich doświadczeń wynika, że jeśli popełnimy błąd, ale mieliśmy dobre zamiary, to spotkamy się z wyrozumiałością. A przekonałam się o tym już dwa razy. Kiedyś zgubiłam bilet parkingowy na lotnisku w Genewie i choć kobieta z biura obsługi miała prawo naliczyć mi opłatę za cały dzień (taki znalazłam zapis w regulaminie przy pozycji „zgubiony bilet”), uwierzyła mi i pobrała należność tylko za rzeczywisty czas parkowania, na który jednym dowodem było… moje słowo. Zdarzyło mi się też w Szwajcarii jechać pociągiem ze złym biletem- ważnym, ale na innej trasie. Tu też udało mi się wytłumaczyć i pani konduktor spokojnie poczekała aż kupię przez aplikację odpowiedni bilet. Piszę o tym, gdyż mam wrażenie, że trochę się tym szwajcarskim porządkiem straszy, a zupełnie niepotrzebnie, bo ma on ludzką, uśmiechniętą twarz.

Wyżywienie

Nie lubię dawać takich rad, bo uważam, że kuchnia jest istotną częścią kultury, a jej doświadczanie ważnym elementem podróżowania, ale biorąc pod uwagę ceny w Szwajcarii powiem, że jadąc tam można zamiast kolejnej koszulki, czy dodatkowej pary skarpetek zapakować do plecaka czekoladę, orzechy, przecier owocowy, batony energetyczne na górskie szlaki, a nawet suche produkty (jak ryż i makaron), z których po dodaniu dokupionych w szwajcarskim supermarkecie (Coop i Migros) świeżych warzyw, będzie można ugotować regularny obiad. Gdzie? W kuchni, do której dostęp będziecie mieli w większości hosteli. Dodam, że piłam w Szwajcarii wino w kartonie z supermarketu za 2,5 CHF i naprawdę nie było najgorsze.

Natomiast woda w Szwajcarii jest tak czysta (i pyszna!), że nie potrzebuje żadnych filtrów i można ją pić prosto z rzeki czy jeziora, dlatego koniecznie zabierzcie ze sobą bidon i śmiało uzupełniajcie go w naturalnych zbiornikach wodnych na górskich szlakach i w specjalnych miejskich „źródełkach”, a w restauracjach proście o dzbanek kranówki (tylko koniecznie dodajcie, że chcecie „tap water”), który dostaniecie oczywiście za darmo.

Nie byłabym sobą gdybym nie dodała, że pomimo wysokich kosztów, gorąco polecam jednak wybrać się do restauracji i spróbować regionalnej kuchni. Pamiętajcie jednak, żeby sprawdzać ceny dań w menu- by Wam nie stanęły w gardle, tak jak mi kiedyś zupa cebulowa, którą zamówiłam siedząc na zewnątrz, (jak się okazało) ultra drogiej, luksusowej restauracji w Szwajcarii. A ja tylko usiadłam na chwilę na ogródku restauracyjnym, który wyglądał zupełnie zwyczajnie i zamówiłam szybko, bez patrzenia w kartę (bo byłam głodna), a przecież „ile zupa cebulowa może kosztować”. Wypatrujcie też „menu dnia” ( Tagesmenu), z reguły wypisanego kredą na tablicy przed wejściem i oferującego danie główne lub cały obiadowy zestaw w obniżonej cenie.

A ogólny przekaz tego tekstu jest taki, że co prawda tania Szwajcaria nie jest, ale im lepiej się przygotujecie do podróży, więcej sprawdzicie, wcześniej kupicie, tym będzie ona tańsza. A jechać tam, szczególnie jeśli kochacie wędrówki po górach (które wszak same w sobie są za darmo) naprawdę warto. Po podróżnicze inspiracje zapraszam do działu SZWAJCARIA.


Uroki Szwajcarii odkrywałam na zaproszenie MySwitzerland.

Autorką fotografii zamieszczonych w artykule jest Oliwia Papatanasis, znana jako The Ollie.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 komentarzy do “Tania Szwajcaria? Czyli jak podróżować, żeby nie zbankrutować

  • Adam

    Raz byłem w Szwajcarii i tylko przez kilka dni, natomiast zdążyłem być w tym czasie zauroczony widokami. Koniecznie muszę tam wrócić, chociaż mam też złe wspomnienia, szczególnie jak w okolicach Zurychu GPS odmówił posłuszeństwa….

  • kajson

    Część. Czy masz może jakąś wiedzę, czy można a jeśli nie to czy widziałaś lub słyszałaś , że ktoś spał w górach wysokich? Myślę tu o wysokości powyżej 3000 metrów. Z kolegą chcielibyśmy we wrześniu wybrać się na zdobywanie Dufourspitze i w planach mieliśmy nocleg w namiocie. Nie chodzi o tyle o koszty noclegów w schroniskach co o glebie przeżyć związana z noclegiem pod gołym niebem. Podobno od 2018 r. jest całkowity zakaz spania w namiotach w całych Alpach Szwajcarskich a nie jak było jeszcze nie dawno w pobliżu schronisk. Czy jesteś w stanie to potwierdzić lub zdementować? Może podczas trekkingu widziałaś w górach ludzi w namiotach? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

  • Thomas

    Bardzo interesujące i pomocne rady. Udało mi się być kiedyś przejazdem w Szwajcarii i byłem nią oczarowany. Chętnie wybrałbym się tam na dłuższy czas i pozwiedzał ten urokliwy kraj. 🙂