Bangkok na skróty – subiektywny przewodnik 14 komentarzy


Bangkok to największe miasto i stolica Tajlandii, będące w czołówce najludniejszych miast na świecie. Dzięki ogromnej ofercie połączeń lotniczych z całego świata, jest często bramą do Azji Południowo- Wschodniej, a często i pierwszym przystankiem w podróży w jej rejony. Choć głośny i tłoczny, ma wiele do zaoferowania turyście i zdecydowanie warto poświęcić na obcowanie z tą kolorową azjatycką metropolią kilka (a koniecznie dwa) dni. Poniżej znajdziecie przewodnik „w pigułce”, czyli najważniejsze informacje o tym gdzie spać, jak się przemieszczać, co zobaczyć i o czym pamiętać zwiedzając Bangkok.

Noclegi

Jako bazę noclegową w Bangkoku polecam okolice Khao San Road i Soi Ram Butri. Zdecydowanie najtańsze hostele znajdują się na samej Khao San, liczcie się jednak z tym, że całonocna kakofonia dźwięków i cienkie ściany nie pozwolą Wam tam zmrużyć oka (tylko raz popełniłam ten błąd i nigdy go nie powtórzę), warto więc zainwestować kilka złotych więcej w hostel o uliczkę dalej. Ze sprawdzonych na własnej skórze miejsc noclegowych polecam trochę droższy, ale w lepszym standardzie Laksameenarai Guesthouse na tyłach Khao San Road i budżetowy, ale klimatycznie położony nad rzeką New Phiman Riverview Guesthouse. Dobry stosunek jakości do ceny (i dwa baseny) w doskonałej lokalizacji znajdziecie w hotelu Rambutrri Village.

Zarezerwuj najlepszy nocleg w Bangkoku

Transport

Najpopularniejszymi wśród turystów środkami transportu w Bangkoku są taksówki, tuk- tuki (coś jakby riksze z silnikiem motoru), metro (MRT) i kolejka BTS Skytrain. Bilety na MRT i BTS kupuje się w łatwych w obsłudze automatach dostępnych na każdej stacji (koszt biletu od 15 do 45 bht, w zależności od tego, jak daleko jedziemy). Taksówki najlepiej zatrzymywać na ulicy (podobnie jak tuk-tuki) i to im dalej od atrakcji turystycznych, tym lepiej (kierowcy czekający pod nimi z reguły żądają kilkukrotnie wyższych cen). Taksówki powinny jeździć na taksometr („taxi meter”), którego włączenia należy się domagać od kierowcy. W tuk-tuku natomiast, negocjujemy cenę za przejazd zanim do niego wsiądziemy. Do kwoty z licznika w taksówce należy doliczyć jeszcze opłaty za trasy szybkiego ruchu, których koszt pokrywamy my, nie kierowca. Jeśli chodzi o transport z i na lotnisko, mamy do wyboru kolejkę Airport Link (30 minut do centrum, cena biletu 45 bht), taksówkę (z lotniska jedziemy na licznik, ale z porotem raczej na umówioną kwotę- ja zawsze zbijam do 400 bht już z opłatami za trasę szybkiego ruchu). W drodze powrotnej na lotnisko możemy również wykupić miejsca w shuttle vanie- należy go zamówić co najmniej dzień wcześniej w naszym hotelu lub agencji turytycznej, koszt to, w zależności od naszych umiejętności negocjacyjnych, od 140 do 200 bht za osobę.

Atrakcje

Pałac Królewski – dawna rezydencja królów Tajlandii, czyli ociekający złotem kompleks świątynny i wytworna rezydencja- absolutny punkt obowiązkowy dla każdego odwiedzającego Bangkok. Jednym z najważniejszych budynków kompleksu jest Wat Phra Kaew, czyli świątynia szmaragdowego Buddy. Bilet wstępu do Grand Palace kosztuje 500 bht, przed wejściem koniecznie należy zakryć ramiona, dekolt i kolana (uwaga! nie wystarczy chustka i legginsy), czas zwiedzania to około dwóch godzin. Wat Pho – największa i najstarsza świątynia w Bangkoku (znana również pod nazwą Wat Phra Chetuphon), w której znajduje się monumentalna rzeźba leżącego (odpoczywającego) Buddy, a także najsłyniejsza szkoła tajskiego masażu. Wstęp do świątynii kosztuje 100 bht. War Arun – położona na drugim (niż Pałac Królewski i Wat Pho) brzegu rzeki Menam Świątynia Jutrzenki, wyłożona tłuczoną chińską porcelaną. Z jej tarasu rozciąga się wspaniały widok na zatłoczoną łodziami turystycznymi i wodnymi tramwajami rzekę i miasto (w chwili pisania artykułu taras jest niedostępny z uwagi na prace konserwatorskie). Bilet do Wat Arun kosztuje 50 bht, przeprawa promowa na drugą stronę rzeki 20 bht.

Pak Klong Talad – targ kwiatów, na który można dojść spacerkiem z Wat Pho. TU znajdziecie zdjęcia z tego pełnego kolorów i zapachów targowiska.

China Town – mix smaków, zapachów i dźwięków. Odwiedzamy wieczorem, przeciskamy się w kolorowym tłumie i próbujemy wszystkich potraw, których składu nie potrafimy zidentyfikować, prosto z wooka/garnka.

Baiyoke Sky Tower – jeden z najwyższych budynków i najwyższy hotel w Bangkoku. Jego największą atrakcją jest obrotowy taras widokowy położony na 84 piętrze, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na tą metropolię. W ramach biletu za 400bht można wjechać na samą górę i wypić drinka (w cenie) w barze na 83 piętrze. Dostępne są również bilety na kolację z widokiem w formie bufetu.

Khao San i Soi Ram Butri – tu się je, kupuje, pije piwo, robi tatuaże, poznaje nowych ludzi, tańczy i masuje stopy. Ultra głośna mekka backpackerów.

Damnoen Saduak – położony około 90 km od centrum Bangkoku pływający targ. Niegdyś prawdziwe miejsce wymiany towarów na wodzie, dziś już tylko atrakcja turystyczna, jednak wciąż bardzo fotogeniczna. Wycieczka do kupienia w każdym lokalnym biurze turystycznym (koniecznie negocjujcie cenę).

Tajski masaż – bez niego wizyta w Bangkoku się nie liczy! I uwierzcie mi, nic nie przynosi takiej ulgi zbolałym po długim locie plecom i stopom.

Tramwaj wodny – kanałami Bangkoku pływa kilka linii wodnych tramwajów, z których pokładu można odrobinę podejrzeć codzienne nadrzeczne życie. Bilet kupuje się na łódce, cena 15 bht.

Tajska kuchnia – spotkałam w swoim życiu tylko kilka osób, które nie lubią tajskiej kuchni i wciąż nie mogę zrozumieć jak to w ogóle możliwe… Ostra, bardzo aromatyczna i różnorodna, ma swoich wielbicieli na całym świecie. A do tego w Bangkoku jest super tania i najlepiej smakuje na ulicy. Koniecznie spróbujcie phad thaia (smażony makaron z wooka), curry we wszystkich kolorach (zielone jest najostrzejsze, białe najłagodniejsze, oprócz nich mamy jeszcze żółte i czerwone), ostrą i kwaśną zupę tom yum, sałatkę z zielonej papai, a na deser mango sticky rice i tajskie naleśniki. Smacznego!

Zakupy – Bangkok jest doskonałym miejscem zaopatrzenia się w pamiątki (w ich roli świetnie sprawdzają się aromatyczne przyprawy) i super cienkie i przewiewne, kolorowe letnie ubrania. Polecam zakupy na stoiskach na Khao San i Soi Ram Butri lub na jednym z największych na świecie weekendowym markecie Chatuchak.

Pojechana radzi

  • Warto wziąć z lotniska mapy miasta, na których są zaznaczone najważniejsze atrakcje, stacje metra, etc. Potem trudno je dostać i… trzeba za nie płacić, a na lotnisku są darmowe.
  • Wszystkie produkty pierwszej potrzeby bez problemu znajdziecie we wszechobecnych i otwartych niemal bez przerwy sklepach „7/11”.
  • Wieczorami koniecznie pryskajcie się środkiem na komary.

Cudownego pobytu w Bangkoku!

A jeśli podróżowanie z plecakiem nie jest dla Was, pamiętajcie, że do Tajlandii możecie też polecieć z ITAKĄ.


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera! Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 komentarzy do “Bangkok na skróty – subiektywny przewodnik

  • ula

    przydatny post!
    od siebie dodam, że tanie hostele dostępne są też generalnie na Samsen Road, a w zasadzie w bocznych uliczkach, które nie mają własnych nazw, tylko są ponumerowanymi „odnogami” Samsen – zresztą New Phiman znajduje się na jednej z takich uliczek.
    jeśli chodzi o must see w Bangkoku, dopisałabym do tej listy Golden Mount (moja ulubiona świątynia, trochę inna niż wszystkie, dlatego warto ją odwiedzić nawet jeśli czuje się już lekki przesyt) i park Lumpini – miła ucieczka od zgiełku miasta, plus możliwość zobaczenia waranów na wolności (choć zdarzyło mi się na nie natknąć i na ulicach miasta).
    za to nigdy nie byłam w Pałacu Królewskim ani Wat Arun – mimo że naliczyłam 10 wizyt w Bangkoku. przynajmniej nadal mam pretekst, żeby odwiedzić to miasto 😉

      • orientacyjnie zapytuje.

        HEJ, BEDZIE INACZEJ NIZ W MEILACH Z TOBĄ- TO TE NA KTÓRE ODP.
        I DO CIEBIE- TO TE BEZ ODP:(

        1. gdzie , jesli sa sa pyt. i odp. od Ciebie, na rzekomo kazde pytanie, hmmm?:(

        🙂

        2. niezła ta fota, ptoste włosy, normalna mina, oczy podkreślone… Tobie sie ma podobhac TO NAJWAŻNIEJSZE

        3. kIEDY BEDZIESZ W w-WE? W CZERTWCU 13-20 GODZINY WIECZXORNE PRZYJAZDU I ODJAZDU do i z Gdyni…?

        4.Ty masz sentyment do Bankoku, cd napisze w meilu prv jeśli popzwolisz

        ?

        tak trezymać

        @ni@

      • agrafka i sznurek

        Bardzo fajny post. Z przyjemnością przeczytaliśmy 🙂 A poniżej kilka dodatków odnośnie transportu (może komuś się przyda).

        1. Generalnie to warto uświadamiać wszystkich przed przyjazdem do BKK, że nie ma w tym mieście problemu z taksówkami bez licznika. Owszem, takie taksówki jeżdżą jak wszędzie na całym świecie, szukając okazji na białych twarzach, ale BKK to setki tysięcy taksówek, więc wystarczy zrezygnować z gościa, który chce nas przewieźć bez włączonego licznika, a po chwili znajdzie się kolejny z licznikiem. Proste.
        2. Na lotnisku, tak jak zauważyła Alicja Jurkowska, ciężko o taxi bez licznika. Tzn. z pewnością jest to wykonalne, ale po co sobie utrudniać, skoro na lotnisku Suvarnabhumi (z tego drugiego – Don Muaeng rzadko korzystałem i nie pamiętam) jest genialny system ticketów na taksówki. Pasażer wyciąga bilet z automatu i czeka na swoją kolejkę do taxi.
        3. Warto pamiętać, że cena za taksówkę może być inna nawet jak jedzie się z lotniska z włączonym licznikiem. Wszystko dlatego, że opłatę za autostradę (ok 50 bahtów, jeśli się nie mylę) kierowca przenosi na pasażerów. Jak kierowca zna angielski, to to wytłumaczy, jak nie zna to można się zdziwić. Jak zna angielski to nawet może się zapytać czy wybieramy autostradę płatną czy bardziej zakorkowane drogi alternatywne.
        4. Pociąg to nie jedyna budgetowa opcja transportu z lotniska. Budgetowcy mogą skorzystać z autobusów miejskich. Czas przejazdu będzie dłuższy przez korki, ale za to można już od pierwszej chwili obserwować/oswajać się z tajską rzeczywistością. Opracowywałem różne trasy miejskimi środkami transportu przez kilka miesięcy siedzenia tam na tyłku i zdecydowanie polecam wszystkim, którzy planują spędzić w BKK dłużej niż klasyczne 2-3 dni.
        5. warto podkreślać, że taxi w BKK jest wolne, kiedy na przedniej szybie świeci się czerwona lampka (to może być mylące na początku) 🙂
        6. Pamiętajmy, że BKK to jedno z bardziej zakorkowanych miast w Azji i pewnie na świecie a licznik w taksówce nie liczy tylko kilometrów ale nabija również czas stania w korku. Czasami warto wynegocjować cenę na początku, bo może okazać się, że z licznikiem wyjdzie drożej (wiele razy to przerabialiśmy). W 2014-2015 roku przejazd z Suvarnabhumi w okolice Samsen/Khao San to był koszt ok 300-350 THB (razem z opłatą za autostradę). W tym roku (09.2018) płaciłem ok 500 THB, żeby przedostać się z lotniska Suvarnabhumi w okolice Elephant Tower i uniwerku Kasetsart (swoją drogą najlepsze warany i inne jaszczury to, oprócz parku Lumphini, właśnie na tym kampusie znajdziecie – warto wpaść ok 7:00-7:30 rano przed studentami – zdarza się, że woda aż bulgoce od gadzin). 😀

  • Kasiula

    Ostatnio przez ciągłe oglądanie Polsat Viasat Nature jakoś natchnęło mnie na podróże. Zaczęłam przeglądać internet i tak też natknęłam się na Pani bloga. Bardzo przydatne i inspirujące posty! Dziękuję bardzo za rozrywkę w ciągu dnia, kto wie, może i jak kiedyś spakuję plecak i wyjadę w tropiki.

  • Baśka

    a jak wyglądają ceny za bilety wstępów? tańsze jak w Polsce, droższe? do tej pory nie wybierałam się nigdzie tak daleko, ale ciekawi mnie ile by kosztowała taka wycieczka, zeby nie okazało się że taniej jak u nas 😉