Back to home
Filipiny, przewodniki

5 rzeczy, które musisz zrobić w Coron

Coron, to miasteczko na Busuandze, w którym spędziliśmy cudowne finałowe 3 dni naszych wakacji na Filipiniach. Coron, to także wyspa położona tuż obok, będąca głównym celem tutejszych island hoppingów (czyli turystycznych wycieczek łodzią).

Zatrzymaliśmy się w Amphibi- Ko, ośrodku (to chyba już ośrodek jak jest część hotelowa, domki na palach dla backpackerów, restauracja i centrum nurkowe?) który polecam z uwagi na cudowny widok z najwyższych pięter i bardzo czyste i przyjemne pokoje (najładniejsze podczas całego wyjazdu). Z restauracyjnej karty polecam jedynie… piwo, a w części backpackerskiej (do której musieliśmy się przenieść z powodu braku wolnych miejsc w tym naszym pięknym pokoju z widokiem na morze, klimatyzacją i ciepłą wodą) uzbroić się w cierpliwość gdyby szczur nie chciał opuścić naszego łóżka. Nie ma się czemu dziwić- brzeg Coron zarosły domy na palach pozbawione kanalizacji- gryzoniom taka sytuacja wydaje się być bardzo na rękę (czy też łapkę). Ale, ale nie miało być o szczurach i zakwaterowaniu! Miało być o tym, że Coron absolutnie nas zachwyciło! Na tyle, że odważyłam się ułożyć listę rzeczy, które koniecznie musisz zrobić będąc w Coron- musisz, bo to by była nieodżałowana strata gdybyś cokolwiek z tej listy przegapił!

5 rzeczy, które musisz zrobić w Coron

♥ Zobaczyć rafę przy Twin Peak (Coron Island Tour). Śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z najwspanialszych rzeczy jakie widziałam w życiu (a przecież wychodzę czasem z domu więc oglądam to i owo). Położona na 1-2 m pod powierzchnią wody (więc dostępna podczas snorkelingu), zbudowana głównie z białego jak śnieg (czysty śnieg) koralowca, który niesamowicie odbija fosforyzujące róże, zielenie, turkusy, fiolety, żółcie i czerwienie ukwiałów, korali, ryb, skorupiaków i innych niezwykłej urody stworzeń, których jako nurkowy ignorant i nieuk sklasyfikować nie umiem. Trzeba uważać żeby się nie opić morskiej wody bo buzia się otwiera sama ze zdziwienia, że takie cuda na tym świecie są. Lepsze niż National Geographic w HD!

atrakcje Coron

♥ Wykąpać się w słodkiej wodzie jezior wyspy Coron (Coron Island Tour). To są takie filipińskie Plitvice. Krystalicznie czysta woda, doskonała widoczność aż do wapiennego, położonego kilka ładnych metrów niżej dna, które sprawia, że woda przyjmuje niesamowicie intensywny turkusowy kolor. Wokół wzgórza pokryte bujną tropikalną zielenią. Warto wybrać się tu z samego rana, zanim przybędą inni turyści, gdyż rozkoszowanie się tą kąpielą w ciszy to niesamowite przeżycie, lepsze niż sesja kąpielowa z kulkami musującymi Stendersa!

atrakcje Coron

♥ Wdrapać się na szczyt Tapyas Hill– to ten z krzyżem, górujący nad miastem. Krzyż jak krzyż, a właściwie to nawet jak na krzyż wyjątkowo paskudny (nie mów tylko tego żadnemu Filipińczykowi, to niesamowicie przywiązany do katolickiej wiary naród- nigdzie jeszcze nie byłam z taką częstotliwością pytana o swoje wyznanie), ale widok jaki się roztacza ze wzgórza wart jest każdej kropelki potu, jaką uronisz wchodząc po prowadzących tu schodach. Schodów może nie jest nawet tak straszliwie dużo, ale przy temperaturze powyżej 30 stopni Celsjusza każdy schodek liczy się podwójnie więc jest i pocztówkowy widok i duma, że nie padłeś gdzieś po drodze.

atrakcje Coron

♥ Kupić mango na lokalnym bazarze. Oczywiście kupić po to żeby zjeść, a zjeść żeby się rozpłynąć. Jakie tam schabowe u babci czy pomidorowa u mamy- to jest smak, od którego twoje kubki smakowe dostają orgazmu! (Zdjęcia mango nie będzie bo wszystkie zjadłam zanim wyciągnęłam aparat).

♥ Iść na kolację do najbardziej wysuniętej w morze restauracji La Sirenetta. Koniecznie na kolację, niekoniecznie musisz jeść (jedzenie dobre, ale nie rewelacyjne), możesz zamówić drinka (wskazane). Tu się przychodzi dla widoku najpiękniejszych zachodów słońca! Całe szczęście, że to słońce w końcu znika bo człowiek by stamtąd dobrowolnie nigdy nie wyszedł.

Zarezerwuj najlepszy nocleg w Coron

Przodownikom pracy, którzy zawsze robią więcej niż jest na liście zadań, polecam również przejażdżkę na uroczo położoną i zupełnie pustą plażę Cabu (w samym Coron nie ma możliwości kąpieli) i wycieczki wgłąb wyspy (rowerem, konno, pieszo- do wyboru, do koloru), na które nam niestety nie starczyło czasu. W wodach oblewających Busuangę (to ta wyspa, na której leży miasto Coron) leżakuje 9 wraków statków wojennych japońskiej floty zatopionych przez Amerykanów w 1944 roku- większość nurków dopisze zapewne do listy również tą atrakcję.

atrakcje Coron

A co było z nami? Z motylkami w brzuchu (tak, tak, zakochani w Filipinach) złapaliśmy samolot do Manili, pokręciliśmy się bez sensu (tak się kończy nieodczytywanie maili od linii lotniczych) między tej złej sławy stolicą a najpaskudniejszym miastem w jakim nam przyszło się kiedykolwiek zatrzymać, ironicznie nazwanym Miastem Aniołów (Clark = Angeles City), zaliczyliśmy (ha! to bardzo trafne słowo!) swoją pierwszą noc w hotelu na godziny wzbudzając najpierw podziw obsługi gdy poprosiliśmy o 12 h, a następnie zdziwienie, gdy zapytaliśmy o wydanie nam klucza bo chcemy wyjść, zostaliśmy okradzeni z ostatniej gotówki i kart na dworcu autobusowym (taki klasyk, że aż wstyd), wyśmiani przez policjantów którym ową kradzież próbowaliśmy zgłosić i w końcu (cudem chyba) wróciliśmy do Hong Kongu marząc o kolejnych filipińskich kierunkach.


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!




By Pojechana, 14 maja 2013 Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".
  • 11

Pojechana

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

11 Comments
  • Ania Błażejewska
    14 maja 2013

    Przypomniałaś mi właśnie, jak tam ładnie:)

  • Joanna
    15 maja 2013

    ok, mogę je wszystkie zrobić. Przekonałaś mnie ;)

  • Aga
    27 października 2013

    piekne fotki!
    jak dostaliscie sie z EL Nido na Busuange?
    lot czy morska przeprawa?

    dzieki z gory
    pozdrawiam

    Aga

    • Ola Świstow
      27 października 2013

      Płynęliśmy łodzią i to nie byle jaką, tylko taką z zepsutym silnikiem… Był przymusowy postój na środku morza i (po awanturze) przesiadka na działającą, ale za małą na ilość pasażerów łódź… W sumie wyszło 16 h podróży, ale normalnie podobno jest 8. Takie to uroki tropików ;-)

  • Rycho
    3 października 2014

    Oleńka! jestes dla mnie jak powiew wiatru w upalny dzień ! Lubię zaczynać poranek od
    czytania Twoich opowieści !
    Może ,jak kiedyś zakotwiczysz na dłużej-zapiszesz to wszystko na DVD ?

    Już mam Grono -chętnych !
    Abys ciągle miała oczym pisać i pokazywać !! Rycho

  • ssandrass
    5 lutego 2016

    też ostatnio popełniliśmy tekst o Coron :)
    nie udało nam się wdrapać na Tapyas Hill, a po widoku widzę, że warto było!
    Coron stało się naszym domem przez tydzień z powodu tajfunu i mamy do niego nie mały sentyment, na pewno jeszcze wrócimy ::)

    na Twin Lagoon byłaś?:)

  • Malgorzata Marciniak
    5 lutego 2016

    super, wybieram się pod koniec roku na Filipiny i bardzo chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach. a co ze spotkaniem w Warszawie? :)

    • Pojechana
      5 lutego 2016

      Dogrywam swój kalendarz na pobyt w Polsce i lada moment powinnam ustalić termin spotkania, ale o Filipinach raczej nie będzie… Za dużo świeżych historii z ostatniego pół roku w głowie! Ale jakbyś miała pytania to śmiało! Mailowo albo (najlepiej) osobiście po spotkaniu :-)

  • Ewcyna
    5 lutego 2016

    Na rower nie starczyło czasu.. :( , ale ze swojej strony polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do Pojechańców!

 

Zapisz się do newslettera i otrzymuj raz w tygodniu list z wskazówkami dotyczącymi jednego z Pojechanych kierunków podróży lub rady, jak zrobić sobie fajne życie. Weź udział w ekskluzywnych konkursach z nagrodami tylko dla Pojechańców.

 

Kliknij TU i zapisz się do newslettera!