„Ladies Break” w Siedlisku Janczar, czyli weekend na Podkarpaciu 2 komentarze


W niedalekim sąsiedztwie Rzeszowa, na Pogórzu Strzyżowskim, zwanym tu potocznie „małymi Bieszczadami”, dwóch braci miało marzenie o koniach. W 2005 roku kupili 15 hektarów ziemi po dawnej fermie świń i trzy konie – tak, w małej miejscowości Pstrągowa, powstało Siedlisko Janczar.

Na relaks do Pstrągowej

Jedziemy przez las: gęsty, zielony, pachnący mchem i igliwiem. Na kilkanaście kilometrów przed Pstrągową drzewa ustępują miejsca barwnym prostokątom pól, a horyzont przestaje być równą nizinną kreską. Z nieba leje się sierpniowy żar. Jedziemy do Janczara schłodzić się w basenie, zrelaksować w jacuzzi w ogrodzie, pojeść lokalnych specjałów (wiemy, że tamtejsza karczma znajduje się na szlaku turystycznym Podkarpackie Smaki) i poobcować trochę z końmi. Bo ja też mam swoje małe marzenie o koniach i jednocześnie sporo lęku przed nimi. Dziś chcę wykonać pierwszy krok i chociaż na koniu usiąść.

jacuzzi w ogrodzie

Podkarpackie smaki

Swoje pierwsze kroki po dojechaniu do Siedliska Janczar, kierujemy do Karczmy serwującej dania kuchni podkarpackiej i tradycyjnej polskiej. Od razu rzuca nam się w oczy znaczek Szlaku Architektury Drewnianej zawieszony na drzwiach. Z bogatej karty dań wybieramy to, co najbardziej lokalne i już za chwilę próbujemy gorących proziaków (to takie chlebko- placki na sodzie) maczanych w maśle czosnkowym. Następnie na stole pojawia się zupa z leśnych grzybów z łazankami, która jest absolutnym mistrzostwem zupowego świata. Łazanki są domowej roboty – Siedlisko Janczar stara się wytwarzać we własnym zakresie jak najwięcej używanych w kuchni produktów, między innymi piecze chleb z własnej mąki, wyrabia makarony i wędliny. W Pstrągowej serwowane są oczywiście również świeże pstrągi (wszak nazwa zobowiązuje), pierogi, dania z dziczyzny i tradycyjna banianka, czyli zupa z dyni na mleku. Ja z obawy przez przejedzeniem przeskakuję prosto do deseru. Całe szczęście, że starczyło mi miejsca w brzuchu, bo szarlotka podawana na gorąco z mrożonymi (!) malinami w środku to prawdziwe niebo w gębie. Później dowiemy się, że Siedlisko Janczar co roku organizuje Podkarpacki Festiwal Szarlotki i następnie przez kolejny rok serwuje deser według zwycięskiego przepisu. Czyż to nie genialne? Kolejna (już piąta) edycja imprezy odbędzie się 13 października.

chata weselna w stylu boho

Strefa SPA pod chmurką

Najedzone przenosimy się (właściwie bardziej obrazowe byłoby słowo „przetaczamy”) na leżaki w kipiącym zielenią ogrodzie, w którym do dyspozycji gości są dwa baseny i opalane drewnem sucha sauna fińska i jacuzzi w drewnianej bali. Prosimy obsługę o przygotowanie jacuzzi i wskakujemy do basenu. Rześka woda przyjemnie chłodzi rozgrzane sierpniowym upałem ciało, słychać tylko ptaki i rżenie konia gdzieś w oddali. Ach jak przyjemnie!

jeden z basenów w Siedlisku Janczar

Stadnina koni

W stajniach Siedliska Janczar mieszka dziś aż 29 koni. Do dyspozycji przyszłych jeźdźców jest meneż, ogromna kryta ujeżdżalnia i profesjonalni instruktorzy. Osoby, które opanowały już podstawy jazdy konnej, mogą próbować swoich sił na trasach w terenie – pamiętajmy, że jesteśmy na pięknym Pogórzu Strzyżowskim! Można tu też postawić swoje pierwsze konne kroki podczas oprowadzania na lonży (melduję, że czułam się na koniu o wiele swobodniej niż myślałam, choć nadal spięta jak nie wiem co). Stadnina organizuje też obozy jeździeckie, przejażdżki bryczkami, kuligi saniami, a nawet profesjonalne zajęcia hipoterapii.

Pojechana konno!

Stajnie są czyste i nowoczesne, ośrodek rozrasta się i poszerza swoją ofertę w imponującym tempie, o czym miałam okazję porozmawiać z jednym z zarządzających.

Siedlisko Janczar – niezły biznes

Umawiam się na spotkanie z „kimś od właścicieli”. Moim rozmówcą okazuje sięwiecznie uśmiechnięty Dawid Gątarski – syn jednego z założycieli Siedliska, który współzarządza Janczarem.

Od Dawida dowiaduję się, że Janczar jest spełnieniem marzenia jego ojca i wujka. Spełnieniem, które znacznie przerosło marzenie. Sympatyczny kierownik opowiada mi o kolejnych etapach rozwoju ośrodka: od początkowych 3 koni, przez dobudowanie małej chaty grillowej, a następnie Karczmy, która mieści na imprezach nawet 300 osób i pierwszych 6 pokojów dla gości. O organizacji wesel, na których potrzeby trzeba było dodatkowo wybudować hotel na 60 miejsc noclegowych, o domku w środku lasu na 21 osób należącym do Siedliska, o inwestycji w profesjonalną ujeżdżalnię koni, przebudowie chaty grillowej na 250 osób na rustykalną salę weselną i aktualną budowę chaty chlebowej. Jestem pod ogromnym wrażeniem tempa i rozmachu inwestycji.

Dawid Gątarski – kierownik Siedliska Janczar

Oferta Siedliska też prezentuje się imponująco. Wesela i imprezy firmowe, obozy jeździeckie, zielone szkoły dla dzieci i obsługa klientów indywidualnych – to oczywiste. Ale Dawid opowiada też o organizowanych w ośrodku warsztatach: ceramicznych, pieczenia chleba, pieczenia ciastek, pszczelarskich i decoupage’u. O organizowanym przez Janczar Plenerze Plastycznym Pstrągowa, o współpracy z lokalnymi artystami i rzemieślnikami, wreszcie o tym, że ośrodek stara się być jak najbardziej ekologiczny i samowystarczalny, że ciepło potrzebne do ogrzania zimą uzyskiwane jest z palenia własnego owsa. Bardzo mi się to wszystko podoba.

Podoba mi się jak organicznie rósł ten początkowo mały rodzinny biznes na wsi (Dawid zdradza mi, że nie było konieczności zaciągania kredytu, biznes sam zarabiał na kolejne inwestycje) i jak wykorzystano tu pozostałości dawnej farmy świń – konstrukcje opuszczonych „okrąglaków” zaadoptowano między innymi na salę konferencyjną, chatę grillową, wkrótce otwieraną chatę chlebową i browar. Podoba mi się z jakim zaangażowaniem i pasją Dawid opowiada o swoim rodzinnym biznesie, który stał się jego sposobem na życie.

Jako klientce Siedliska Janczar też mi się podoba (co myślę, że widać na załączonych obrazkach). Jest relaksująco, miło, wygodnie i smacznie. Tak jak lubię podczas „Ladies Breaks”.

własny browar – wkrótce otwarcie
Siedlisko Janczar
stadnina w Siedlisku Janczar
okolice Siedliska Janczar

Jak dojechać do Siedliska Janczar?

Siedlisko Janczar znajduje się w Pstrągowej, około 25 km od Rzeszowa.


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “„Ladies Break” w Siedlisku Janczar, czyli weekend na Podkarpaciu