Dzień Matki – zabierz mamę na koniec świata! 17 komentarzy


Za kilka dni będziemy obdchodzić w Polsce Dzień Matki (wiedzieliście, że data 26 maja nie jest uniwersalna dla całego świata?). Tradycyjnie tego dnia dzieci obdarowywują swoje mamy laurkami (moja mama wciąż ma ich zachowaną pełną szufladę), kwiatami lub bombonierkami. Dorosłe dzieci (tomy!) także chcą podziękować swoim rodzicielkom wręczając im prezenty. Do najpopularniejszych podarunków należą podobno kremy upiększające, płyty z muzyką, książki, perfumy, albumy ze zdjęciami rodziny, czy bilety do kina lub teatru. A gdyby w wyborze prezentu ograniczały nas tylko granice naszej fantazji? Gdybyśmy nie musieli martwić się o pieniądze? Gdyby udało się trafić główną wygraną na loterii? Co sprawilibyście swojej mamie? Na stronie Lotto, w artykule poświęconym Dniu Matki, znalazłam propozycje ekstrawaganckich prezentów, jak pakowany w puszki z 24 karatowego złota kawior, czy najdroższa na świecie czekolada. Ja jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zaproponowała szczęśliwemu wygranemu, żeby zabrał swoją mamę w podróż na koniec świata. A gdzie dokładnie? Wszystko zależy od tego, co lubi Twoja mama.

Zabierz mamę na koniec świata!

Twoją mama uwielbia wylegiwać się na plaży? Lećcie zatem na filipińską wyspę Palawan. Zabierz ją na wycieczkę łodzią nad rajską Honda Bay, zrelaksujcie się w przepięknym El Nido.

zdjęcia Filipiny

Twoja mama lubi odkrywać nowe smaki? Obierzcie zatem za cel podróży Singapur– miasto, gdzie spotykają się kuchnie całej Azji (a jak się dobrze poszuka, to i całego świata), w każdym wydaniu: od eleganckich restauracji, poprzez popularne jadłodajnie do prostego, ale smakowitego street foodu.

street food

Twoją mamę fascynują nowoczesne metropolie? Zabierz ją do Hongkongu! Obejrzyjcie panoramę  miasta z Wzgórza Wiktorii, przejdźcie się na spacer Aleją Gwiazd, zobaczcie największego na świecie Wielkiego Buddę na wyspie Lantau, spróbujcie najlepszych na świecie dim sum.

Victoria Peak

Twoja mama to prawdziwa poszukiwaczka przygód i wielbicielka natury? Zabierz ją na roadtrip po boliwijskiej Altiplano. Nad malownicze laguny Verde i Blanca, do stóp wulkanu Lincancabur. Pokaż jej stada różowych flamingów nad Laguną Colorada, niezwykłe skalne kształty na pustyni Salvadora Dali i zaproś na zabawną sesję zdjęciową na Salar de Uyuni.

Boliwia

Twoją mamę fascynują dawne cywilizacje? Zabierz ją na lot balonem nad Bagan (Mjanma) o wschodzie słońca lub na eksplorację świątynnego kompleksu zawłaszczanego przez naturę w Angkor Wat w Kambodży. Takiej podróży na pewno nie zapomni do końca życia.

Bagan

Twoja mama to wielbicielka sztuki? Na pewno będzie zadowolona z urlopu w Melbourne– australijskim centrum kultury. Zabierz ją na fascynująca wycieczkę po muzeach, galeriach sztuki, ulicach pokrytych street- artem, teatrach wystawiających sztukę nowoczesną i najsłynniejsze musicale.

Melbourne

A jeśli nie uda się wygrać milionów? Zabierz mamę na spacer w miejsce, z którego macie wspólne dobre wspomnienia, spędź z nią weekend na działce. Pieniądze mogą wiele kupić, ale nie miłość, zainteresowanie i czas.

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich MAM!


Artykuł powstał we współpracy z Lottoland.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 komentarzy do “Dzień Matki – zabierz mamę na koniec świata!

  • Pani Dorcia

    Moja mama marzy o zobaczeniu polskiego morza, tak po prostu. Dziś jej to zaproponowałam – oczywiście boi się, jak ja do tej pory… Boi się, że jeśli zrealizuje swoje największe życiowe marzenie, to jej już nic nie zostanie. I co tato powie, jak go tak zostawić samego, przeciez sobie nie poradzi…
    Ale tak, wycieczka na pewno da dużo więcej radości niż prezent materialny 🙂

  • muki

    Muszę to napisać. Odkąd wyjechałaś z Chin jakoś tego bloga spadła, ale było to zrozumiałe. Jak się pracuje/studiuje w jakimś miejscu to się na nie patrzy z innej perspektywy i można o nim powiedzieć dużo więcej ciekawego niż jak się jest tam przejazdem jako turysta (czy tam podróżnik). Wiadomo, nie można pisać o miejscu w którym się spędziło 2-3 tygodnie wakacji tak samo jak o miejscu, w którym się mieszkało, robiło codzienne zakupy, miało się jakąś rutynę. Ok, normalna sprawa.

    Po drugie to co dla mnie jest spadkiem jakości, dla kogoś innego może być czymś zupełnie przeciwnym. Mnie akurat opisy wchodzenia na wulkan mało obchodzą (tego typu rzeczy się robi, a nie czyta o nich) i wydają się wtórne bo w internecie są już tysiące takich blogów-klonów opowiadających głównie o samych blogerach i tym co po kolei robili. Miejsca, społeczeństwo, sposób w jaki inni ludzie patrzą na świat, różnice kulturowe – to jest coś co mnie interesuje. Mimo to potrafię zrozumieć, że wielu czytelników usatysfakcjonowała taka zmiana.

    Natomiast ten post… Tu już zupełnie obiektywnie można powiedzieć, że jest słaby i świadczy o lekceważącym stosunku do czytelników. Wybranie kilku losowych zdjęć i skąpe, banalne podpisy to coś na poziomie slajdów na wp czy interii. Wydaje mi się, że jak komuś brakuje czasu albo dobrego pomysłu, to lepiej żeby w ogóle nic nie wrzucał.

    • Aleksandra Świstow Autor wpisu

      Jak to mówią mądrzy ludzie: jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Przykro mi czytać, że nie podoba Ci się kierunek w jakim podąża ten blog (czyli ja), bo właśnie outdoorowe klimaty będą się na nim pojawiać coraz częściej. Zdaję sobie sprawę, że zmiana tematyki pociągnie za sobą też częściową zmianę czytelników i będę tęsknić za każdym, kto Pojechaną porzuci, ale Chiny zostawiłam za sobą, a przed sobą aktualnie widzę górskie szczyty.
      A co do postu, który tak Cię oburzył, to „losowe” jak stwierdziłaś zdjęcia, wgrywałam przez cały dzień przerywanym boliwijskim łączem internetowym „na korbkę”… I innym komentującym post się podoba. No i jak żyć? 😉
      Pozdrawiam serdecznie i z nadzieją, że tak zupełnie się na Pojechaną nie obraziłaś, ale muszę też zapytać, czy nie czułaś nigdy, że „musisz to napisać”, gdy treści bloga Ci się podobały? Jeśli tak, to przepraszam, ale nie kojarzę Twojego nicka z komentarzy.

  • Staszek

    Pomysł super… tylko, że ja swoją mam problem zabrać w góry 🙂 niemniej gdyby w przyszłości moje dzieci na dzień ojca zrobiły mi taki prezent…. hmm byłoby miło:D

  • Grzesiek

    Dzień Mamy, mamy już za sobą 🙂 i ja się poważnie zaczynam zastanawiać co dostanę na dzień Dziecka? Powiem szczerze, marzy mi się 3-4 tygodnie na Bali, bądź innym równie uroczym miejscu, ważne coby było słońce i słona woda. 😉 pzdr.