Back to home
Chiny

10 miejsc w Chinach, których nie widać z kosmosu, a i tak warto je zobaczyć

Pogłoski o tym, że Wielki Mur Chiński widać z kosmosu nie są prawdziwe, nie zmienia to jednak faktu, że jest największą budowlą wzniesioną kiedykolwiek przez człowieka, cudem świata i jednym z najważniejszych symboli Chin. To jeden z punków obowiązkowych na trasie każdego podróżnika zwiedzającego ten rozległy kraj. Warto jednak pamiętać, że budowla ma kilka tysięcy kilometrów i nadłożyć trochę czasu i drogi by udać się na mniej oblegany przez turystów odcinek fortyfikacji, gdzie można podziwiać jej potęgę bez towarzystwa fleszy tysięcy aparatów i megafonów przewodników.  Kraj, który z natury jest niemal kontynentem, ma do zaoferowania oczywiście o wiele więcej niż Wielki Mur.


Oto lista 10-ciu miejsc w Chinach, których co prawda nie widać z kosmosu, ale i tak warto je zobaczyć:

  • Tarasy Ryżowe Smoczego Grzbietu– jedno z najpiękniejszych dzieł rąk ludzkich próbujących ujarzmić naturę. Strome zbocza rzeźbione przez kilka kolejnych pokoleń miejscowych rolników na kształt schodów, by na wydartych górom płaskich skrawkach terenu uprawiać życiodajny ryż, nawet na wysokości 800 m n.p.m.. Wiosną odbijające niebo w taflach wody, latem kipiące soczystą zielenią, jesienią przeplatane żółtymi wstęgami świeżo ściętego zboża i zimą pokryte śniegiem- tarasy ryżowe warto zobaczyć o każdej porze roku. Okoliczne tereny są zamieszkiwane głównie przez dwie mniejszości etniczne: Zhuang i Yao. Kobiety z plemienia Yao łatwo poznacie po imponujących turbanach uplecionych z długich nawet na 2 metry, nigdy nie obcinanych włosów.
  • Mogoty w dorzeczu rzeki Li– 20 tysięcy krasowych wzgórz otulonych wstęgą leniwych wód, na które o każdym wschodzie i zachodzie słońca wypływają bambusowe łódki rybackie z tresowanymi do połowu ryb kormoranami. Krasowy pejzaż urozmaicają malownicze wioski mniejszości etnicznych, świątynie ukryte w skałach, wiszące mosty, tajemnicze jaskinie i gorące źródła- magiczne miejsce.
  • Armia Terakotowa– 8 tysięcy kolorowych żołnierzy naturalnej wielkości z III w. p.n.e., którą można podziwiać w muzeum niedaleko miasta Xian. Nazywany ósmym cudem świata, symbol potęgi cesarskich Chin.
  • Danxia – niezwykłe formy skalne z piaskowca, geologiczny fenomen zawdzięczający swoją nazwę intensywnie czerwonej barwie („danxia” to po chińsku „czerwone promienie słońca”). W Chinach znajduje się 6 obszarów z takimi formami, rozrzuconych po 5-ciu prowincjach. Fantazyjne kształty, czasem płożące się kilometrami jak kolorowy dywan, niekiedy wypiętrzone w potężne góry, wszystkie czarujące swoim pięknem. Całość została w 2010 roku wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO, a jak każdy kto miał okazję się przekonać wie, lista ta nie zawodzi.
  • Jaskinie Longmen– znane również jako Groty Smoczej Bramy, malowniczo położone świątynie wykute w skale. Prawie 100 tysięcy buddyjskich posągów i płaskorzeźb zdobiących kilometrowy odcinek stromego, skalistego brzegu rzeki Yihe.
  • Yading– naturalny rezerwat położony  w Górach Hengduan w prowincji Syczuan, nad którym górują trzy święte dla Tybetańczyków ośnieżone szczyty: Chenresig (6032 m n.p.m), Jambeyang ( 5958 m n.p.m) i  Chanadorje (5958 m n.p.m). Najlepiej zachowany ekosystem w całych Chinach i wprost wymarzone miejsce dla wielbicieli wysokogórskich trekkingów, nie bez powodu nazywane w wielu publikacjach ostatnim rajem na ziemi.
  • Instytut Hodowli Pandy Wielkiej w Chengdu – panda to jeden z symboli Chin, Instytut w Chengdu to miejsce gdzie można poobserwować zachowanie tych kochanych za lenistwo  i uroczy wygląd stworzeń, poznać ich zwyczaje i wesprzeć ratowanie tego unikalnego gatunku.
  • Wąwóz Skaczącego Tygrysa– jeden z największych i najpiękniejszych wąwozów świata, położony między dwoma „pięciotysięcznikami”: Śnieżną Górą Nefrytowego Smoka i Górą Haba. Malownicza trasa trekkingowa z wodospadami przecinającymi ścieżkę, widokiem na ośnieżone szczyty w górze i niespokojne wody rzeki Jangcy gdy spojrzymy w dół.
  • Klasztor Shaolin– kolebka sztuk walki. Tą buddyjską świątynię wybudowano w 377 roku na górze Shaosi (od której wzięła swoją nazwę) na rozkaz cesarza Wei. Gdy przybył do niej uważany za legendarnego ojca kung- fu Bodhidharma, postanowił ożywić sennych mnichów ćwiczeniami ruchowymi, których podwaliną były walki z dzikimi zwierzętami, jakie stoczył podczas swojej samotnej wędrówki po kraju. Obowiązkowy punkt programu dla wszystkich miłośników sztuk walki. Tego, co uczniowie klasztoru robią ze swoimi ciałami podczas pokazów, nie da się opisać słowami, to trzeba zobaczyć.
  • Góry Tianmen– doskonały dowód na to, że Chińczycy uwielbiają wszystko co „naj”. Największą atrakcją tego miejsca jest Brama do Nieba- – najwyżej położona grota na świecie. Dostać się do niej można najdłuższą na świecie kolejką linową (7455 metrów długości) lub autobusem jadącym wijącą się w 99-ciu ostrych zakrętach Aleją do Nieba. Na koniec wycieczki jeszcze 999 skalnych stopni Drabiny do Nieba- jjak można się domyślić cyfra „9” ma w kulturze chińskiej szczególne znaczenie i jest szczęśliwą wróżbą. Dla spragnionych mocnych wrażeń przewidziano również atrakcję ekstremalną- przejście szklanym chodnikiem zawieszonym nad przepaścią na ponad 1400 metrach. Wszak do odważnych świat należy!

Chiny natomiast, należą z pewnością do krajów wartych odwiedzenia, oferują bowiem o wiele więcej niż tkwiący w powszechnej świadomości industrialny krajobraz. Chiny to nie tylko fabryka świata, wielomilionowe miasta i olbrzymie porty przeładunkowe. To również barwna, fascynująca kultura, piękno, które wyszło spod ludzkich rąk i przekraczające często granice naszej wyobraźni cuda natury- warto zobaczyć to na własne oczy.

Danxia

Danxia (Guangdong)


Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

By pojechana, 11 marca 2013 Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".
  • 19

pojechana

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

19 Comments
  • Pojechana via Facebook
    11 marca 2013

    Widać chińska cenzura stwierdziła, że nie ma co blokować ;->

  • Guest
    11 marca 2013

    dodałbym jeszcze Yangshuo (i okolice) oraz Huangshan (Yellow Mountains). Pozdrawiam ciepło!

    • Ola Świstow
      11 marca 2013

      Mogoty w dorzeczu rzeki Li to właśnie okolice Yangshuo
      Wybieram się tam w majówkę i doczekać się już nie mogę! A o Żółtych
      Górach rzeczywiście słyszałam, a potem z głowy wypadło- dzięki!

  • Paulina
    11 marca 2013

    ja dodałabym jeszcze góry HuangShan i właśnie Yangshuo, ale to okolice rzeki Li:) Czyli jak teraz czytam, to dokładnie to samo co gość poniżej 🙂

  • Jaune
    12 marca 2013

    Wielki mur i armia terakotowa juz za mna, z listy za trzy dni robie jaskienie w okolicach Luoyang. Ale ten kraj zapamietam z ich kuchni (przede wszystkim z ulicznych stoisk i barow), ich wielkosci miast, budynkow i ich goscinnosci. Miejsca turystyczne czesto zamazuja obraz Chin. Wycieczki zorganizowane ciagane sa po shoppingach (zmyslnie tworzonych jako np galerie perel czy herbat) oraz po restauracjach. Dlatego wszystkim goraco polecam jesli jedziecie w grupie i jest mozliwosc odlaczenia sie na chwile, to to robcie to i nie bojcie sie zjesc od ulicznego kucharza. Ja od 10 dni jem rozne rarytasy z czasami obskurnych miejsc i czuje sie zdrowa i szczesliwa 🙂

    • Ola Świstow
      15 marca 2013

      Oczywiście bardzo polecamy odłączanie się od wycieczek, a jeszcze bardziej samodzielną organizację podróży po Chinach- to naprawdę nie jest takie trudne jak się wydaje 🙂

  • zimawub
    29 października 2013

    Mnie przeraziły tłumy i ostatnie wolne ukrywałem się w mieszkaniu. Nikt mnie nie wyciągnie w podóże po Chinach podczas świąt i wakacji. Poza nimi ok, ale za Chiny Ludowe unikać świąt!!

  • Biuro rachunkowe Bielsko
    19 lutego 2014

    Świetny artykuł, dzięki 🙂

  • fotele do masażu
    31 października 2015

    hm, no czasami myślę, że lepiej siedzieć w swoim fotelu w domu 😉

  • sprzęt rehabilitacyjny łódź
    31 października 2015

    miejsca godne zwiedzenia;) a jak się nie zwiedza fajnie takie widoki pooglądać w fotelu 😉

  • Ed
    10 sierpnia 2016

    Czy bezpiecznie samej podróżować po Chinach? W planie jest Shanghai, Yello Mountains, Pingyao i Beijin

  • zbyszek
    25 sierpnia 2019

    Moim zdaniem, należy zrobić kilka korekt. Klasztor Szaolin średnio ciekawy, pokaz w amerykańskim stylu, zero skupienia, dużo krzyku i śmiechu, dla mnie słabo. Zamiast grot w Longmen fajniejsze są w Datong, bardziej surowe jakby bliższe naturze. Dodałbym jeszcze Hanging Monastery niedaleko Datong i Wutai Shan. Wiszący Klasztor jest prawie we wszystkich albumach z Chin. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do Pojechańców!

 

Zapisz się do newslettera i otrzymuj raz w tygodniu list z wskazówkami dotyczącymi jednego z Pojechanych kierunków podróży lub rady, jak zrobić sobie fajne życie. Weź udział w ekskluzywnych konkursach z nagrodami tylko dla Pojechańców.

 

Kliknij TU i zapisz się do newslettera!