Back to home
Azja, rady praktyczne, Tajlandia

Etyka Taj-podróżnika

Tajlandia jest sprawiedliwa i szczodra, niezależnie od naszego światopoglądu i wyznawanej (lub nie) religii, nie każe nam czekać na nagrodę za dobre uczynki do śmierci ani do przyszłego wcielenia. Jeśli dbamy o środowisko naturalne, szanujemy zwyczaje i wspieramy lokalną ludność- wynagradza nas od razu. Odpowiedzialne podróżowanie po Tajlandii wyjątkowo się opłaca: dostarcza dodatkowych wrażeń, pozwala dotknąć nieznanego, otwiera zamknięte drzwi, jest łaskawe dla portfela i kojące dla duszy. W samolocie relacji Bangkok- Amsterdam wpadł mi w ręce artykuł, którego autor namawiał do zmiany sposobu myślenia o świecie i jego poznawaniu, zgodnie z hasłami odpowiedzialnego podróżowania. Pomyślałam wtedy, że najgłupsze co można zrobić będąc w Tajlandii to myśleć/robić inaczej.

To nie bez znaczenia co, gdzie i kiedy

W największym skrócie chodzi o to, żeby nie podróżować tam gdzie wszyscy i wtedy, kiedy wszyscy. Warto odwiedzać i wspierać mniej popularne regiony, podróżować szlakiem lokalnych świąt i festynów organizowanych przez miejscową ludność. To wspaniała okazja aby poznać prawdziwe oblicze Tajlandii, często chowane za tandetną turystyczną maską, podpatrzeć panujące zwyczaje, obserwować barwne obrzędy. Co ważne, podróżując poza turystycznym głównym nurtem, nie przyczynisz się do zadeptywania dziedzictwa kulturowego. Są oczywiście miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć, takie jak na przykład Sukhothai (XII- wieczna stolica Tajlandii), jednak zarówno dla starożytnych watów jak i dla ciebie, lepiej będzie, jeśli odwiedzisz je poza szczytem sezonu. Lubisz tłum turystów na swoich zdjęciach? Nikt ich nie lubi. Dodatkowo poza sezonem jest taniej.

Hotel? Po co?

Wykwalifikowana obsługa hotelu sprawi, że poczujesz się jak w domu. Czyste, puszyste ręczniki, stała temperatura i wilgotność powietrza w pokoju, chrupiące pieczywo i jajecznica na śniadanie. Wspaniale tylko, że jak w domu masz… w domu a tysiące kilometrów od niego chcesz żeby było inaczej. Wybierz więc prywatną kwaterę lub pensjonat prowadzony przez Taja. Nie będzie białych ręczników (i dzięki temu marnotrawstwa tysięcy litrów wody i zanieczyszczenia środowiska detergentami używanymi do prania), będą za to lokalne smaki i zapachy, możliwość wysłuchania ciekawych historii i podejrzenia codziennego życia. Tajlandia wynagradza szczodrze wszelkie niedogodności noclegów „bez gwiazdek” serdecznością gospodarzy i… ceną.

Smakuj podróży

Wyrzuć z bagażu konserwy i pęta podwawelskiej, kuchnia jest nieodłączną częścią kultury- rozsmakuj się w niej. Omijaj sieciowe restauracje i hipermarkety, jedz na ulicznych straganach, zakupy rób na lokalnych bazarach i targach. Nie bój się zamawiać potraw, których nazwy nie potrafisz wymówić, próbuj owoców, do których nie wiesz jak się zabrać, zapomnij o pizzy i schabowym. Eksperymentuj do woli, szybko się przekonasz, że Tajlandia jest pyszna! Poza tym pomyśl jak dużo zyska twoja wakacyjna opowieść, jeśli odważysz się zjeść prażonego żuka.

Szanuj lokalną kulturę

Zdejmuj buty przed drzwiami świątyni, zakrywaj ramiona i kolana w miejscach kultu, odpowiadaj na pozdrowienia, nie hałasuj, nie przeszkadzaj. Przed rozpoczęciem podróży zapoznaj się ze zwyczajami panującymi w danym kraju- przecież nie chcesz nikogo obrazić z powodu własnej niewiedzy. Odwiedzając Tajlandię trzeba mieć świadomość siły kultu króla. Tajowie kochają swojego władcę i są bardzo wrażliwi na tym punkcie. Nie wolno źle wypowiadać się o monarsze, należy z szacunkiem traktować jego podobizny, które spotyka się na każdym kroku. Nie wolno także głaskać dzieci po głowie (cudzych oczywiście) ani wskazywać na kogoś stopami, źle widziane jest także unoszenie głosu. To kraj uśmiechu i opanowania. Uśmiechaj się więc! Uśmiech łamie bariery językowe i kulturowe, zjednuje ludzi i pomaga w podróży.

Miejscowy widzi więcej

Nie korzystaj z wycieczek organizowanych przez zagranicznych touroperatorów, nie chcesz przecież trafić do najbardziej zadeptanych miejsc, nie interesuje cię komercja- jesteś podróżnikiem a nie turystą. Poszukaj lokalnego przewodnika- nie będzie on mówił płynnie po angielsku ani dysponował klimatyzowanym autokarem z regulowanymi zagłówkami, ale z pewnością zabierze cię w miejsca, zapierające dech w piersiach (przecież mieszka tu całe życie i zna każdy zakątek jak własną kieszeń) a próby dogadania się międzynarodowym „migowym” staną się kopalnią zabawnych anegdot z podróży.

Odpowiedzialne pamiątki

Sprawdź koniecznie czego nie można wywozić z danego kraju, nie chcesz przecież przyczynić się do zwiększenia handlu zagrożonymi gatunkami roślin i zwierząt- to po pierwsze. Po drugie: nie kupuj najtańszych, masowo produkowanych (a do tego brzydkich i tandetnych!) suvenirów, poszukaj wyrobów lokalnych artystów- na pewno nie raz natkniesz się na nich na tajskich ulicach. W ten sposób wesprzesz tradycyjne rzemiosło i przywieziesz do domu coś naprawdę ładnego.

A przede wszystkim bądź sobą- miłym, kulturalnym, uśmiechniętym, ciekawym świata człowiekiem. Od tego nie warto robić sobie wakacji, nigdy.

 

podróżowanie po Tajlandii

 


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!




By Pojechana, 29 lipca 2012 Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".
  • 7

Pojechana

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w Angli, Chinach i Francji. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".

7 Comments
  • mopf
    10 sierpnia 2012

    „Uśmiech łamie bariery językowe i kulturowe”

    we Wrocławiu kibole pobili mnie bo śmiałem sie z plakatu z JP2

    cholerny ciemnogród.

  • pojechana
    20 sierpnia 2012

    Przyjazny uśmiech to nie to samo co nabijanie się z symboli ważnych dla danego środowiska… patrz punkt „Szanuj lokalną kulturę”, to po pierwsze. Po drugie wskazówki dotyczą Tajlandii a nie Wrocławia :-P

  • zimawub
    28 sierpnia 2012

    Zgadzam sie w 100 procentach!

  • Qarlinn
    19 kwietnia 2016

    Usmiech to podstawa – kazdy powinien o tym wiedziec :)

  • Marta
    21 kwietnia 2016

    A pisałaś gdzieś w swoim poradniku o tym jak się ubezpieczasz? Bo nie mogę znaleźć, a chętnie bym poczytała :)

  • Joanna Szreder
    12 stycznia 2017

    Bardzo dobrze, że piszesz o czymś tak ważnym! Z jednym tylko nie do końca się zgodzę: z omijaniem hipermarketów. W Tajlandii tzw. food courts stały się nieodłoczną częścią kultury. I to tutaj także możesz dowiedzieć się co tak naprawdę jedzą Tajowie. Bo ilu ludzi wie, że pad thai to potrawa dla turystów, a Tajowie tak naprawdę uwielbiają jeść wszystko z ryżem i jedną z bardziej znanych potraw jest smażone, mielone mięso w sosie z chili? Poza tym, wizyta w food court to naprawdę jest przygoda ;) Oczywiście, zgadzam się, że trzeba jeść ze straganików, na ulicy, ale supermarkety i hipermarkety to są także miejsca, gdzie toczy się lokalne życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dołącz do Pojechańców!

 

Zapisz się do newslettera i otrzymuj raz w tygodniu list z wskazówkami dotyczącymi jednego z Pojechanych kierunków podróży lub rady, jak zrobić sobie fajne życie. Weź udział w ekskluzywnych konkursach z nagrodami tylko dla Pojechańców.

 

Kliknij TU i zapisz się do newslettera!