Zanzibar – przywitanie z Afryką 10 komentarzy


Zbaczanie z trasy to moja specjalność, a do tego o Afryce wiem tyle co nic, dlatego bardzo ucieszyłam się z zaproszenia na wyjazd na Zanzibar organizowany przez linie lotnicze Qatar Airways i ekskluzywne biuro podróży Africa Line i podczas mojej międzykontynentalnej przerwy, w drodze z Indii do Boliwii, wsiadłam w samolot z Warszawy do Doha. Miłą niespodzianką ze strony Qatar Airways był upgrade do klasy biznes, którą (mimo niemal setki lotów) leciałam pierwszy raz. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż takiej różnicy komfortu: siedzenia rozkładane do pozycji łóżka, super wygodne kołdry i poduszki, krem do rąk i pomadka na walkę z suchym samolotowym powietrzem, smaczne jedzenie podawane na porcelanowej zastawie i „na żądanie”, wybór win- tak to ja mogę latać codziennie! Na pierwszy nocleg zatrzymaliśmy się w Doha, w ociekającym luksusem, przepięknym hotelu Marsa Malaz Kempinski. Niestety nie mieliśmy czasu żeby pokręcić się trochę po mieście, które obserwowane zza szyby taksówki w drodze z lotniska na sztuczną wyspę The Pearl, na której znajduje się hotel, zaintrygowało mnie swoim uporządkowaniem, nadającą wrażenie sztuczności czystością. Na drugi dzień rano wsiedliśmy w kolejny samolot, który po krótkim międzylądowaniu w Kilimandżaro, zabrał nas do Zanzibaru.

Hotel La Gemma Dell’Est

Pierwsze co we mnie uderzyło po opuszczeniu samolotu, to lepki, duszący upał. Niby jestem przyzwyczajona do wysokich temperatur i wilgotności, jednak zanzibarskie powietrze, gorące jak lawa, zdawało się spowalniać moje procesy myślowe. Na lotnisku panował lekki chaos, byliśmy chwilę przerzucani z kolejki do kolejki, rozleniwieni (zapewne gorącem) celnicy nie silili się na otwieranie ust i próbowali zapanować nad sytuacją machając rękami, jednak mimo tego, nie dłużej jak po 10 minutach, otrzymaliśmy tanzańskie wizy (wiza ważna jest 3 miesięce i kosztuje 50 $). Podczas trwającej niemal godzinę jazdy na położoną na północno- zachodnim wybrzeżu plażę Kendwa, obserwowałam przez szybę miajające w przyspieszonym tempie migawki zanzibarskiej codzienności: surową zabudowę wiosek, rybackie kutry powracające z połowu, kipiące życiem uliczne targowiska różności, młodych chłopców grających w piłkę lub krykieta, dzieci poganiające patykiem toczące się kółko, barwnie ubrane kobiety, muzułmańskim zwyczajem zasłaniające głowę i wstydliwie odwracające wzrok, pilnujące pobocza drogi drzewa chlebowca i ciągnące się po horyzont zielone pustkowia.

Zanzibar

Plaża Kendwa, na której nas zakwaterowano, ma wszystko to, czego spragnieni relaksu urlopowicze mogę oczekiwać. Podobnie jak położony na niej luksusowy hotel La Gemma Dell’Est. Biały, miękki jak mąka ziemniaczana piasek, turkusowa woda, pełne słońce, cień kokosowych palm i odświeżająca morska bryza. Dodajmy do tego malowniczo położony, obszerny basen, wygodne leżaki, obsługę starającą się odgadnąć każde nasze życzenie, komfortowe pokoje z widokiem na morze i pyszne owoce morza na talerzu, a mamy przepis na idealne, leniwe wakacje.

Hotel La Gemma Dell’Est

Ja jednak zwykle po godzinie takich „idealnych wakacji” zaczynam się wiercić i zastanawiać ile tak można leżeć? Chwilą relaksu nie pogardzę, ale nie wyobrażam sobie spędzenia tygodnia, czy (o zgrozo) dwóch przykotwiczona do leżaka, dlatego sprawdziłam co na Zanzibarze można robić poza leżeniem na plaży. Moje typy zanzibarskich atrakcji znajdziecie TU.

Jeśli zaciekawił Was temat Zanzibaru, zajrzyjcie również na bloga Tasteway, którego połówka, razem ze mną zażywała uroków tej pięknej tanzańskiej wyspy.

Kendwa beach

Zanzibar

Kendwa beach

Hotel La Gemma Dell’Est


Podoba Ci się? Daj lajka, podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 komentarzy do “Zanzibar – przywitanie z Afryką