Hipisowskie Nimbin 5 komentarzy


Lone Pine Sanctuary opuściliśmy jako ostatni zwiedzający, wsiedliśmy w nasz kosmiczny pojazd (spaceship wyraźnie napisane na przedniej masce, nie ma co dyskutować) i ruszyliśmy na południe, odrobinę oddalając się od wybrzeża. Malowany łąkami krajobraz urozmaicały stada krów i samotne wiatraki, przestrzenie były coraz większe, droga coraz bardziej pusta, wąska i kręta.

australijski roadtrip

Do Nimbin, które było celem naszej podróży, wjechaliśmy długo po zachodzie słońca, zmęczeni dniem pełnym wrażeń, głodni i marzący o zimnym piwie. Ku naszemu rozczarowaniu nie przywitał nas radosny gwar imprezujących hipisów (a taki obraz mieliśmy w głowie, od kiedy usłyszeliśmy o tym miejscu), a znak informujący o zakazie spożywania alkoholu w obrębie wioski i… ciemność.

Nimbin

Jedyne światło dochodziło z baru gdzie wśród oparów marihuany siedziało kilka osób. Bob Marley cichutko chwalił radość życia z głośników, na chłodniczej ladzie resztki ciastek z haszyszem czekały na amatorów. Jednak jakoś klimatu miłości i wolności złapać nie mogliśmy (a tak nam się marzyła powtórka z tajskiego Pai!), a brak upragnionego zimnego piwa i czegokolwiek do jedzenia bez rozweselających dodatków zdecydował, że pojechaliśmy dalej, kilka kilometrów za Nimbin. Stanęliśmy na poboczu, w lesie, tuż za znakiem „uwaga na dzikie zwierzęta przechodzące przez drogę” i wśród szelestu liści i trzasku łamanych przez małe leśne nogi gałązek, patrzyliśmy w niebo. W niebo tak usiane gwiazdami, że bardziej białe niż czarne się zdawało. Niesamowite, głębokie, sprawiające wrażenie, że wisi tuż nad naszymi głowami. Piękne. Piękny przywitał nas też widok rano.

poranny widok

Nimbin zaś było niewiele mniej sennie niż minionej nocy. Klimatu radości i zabawy nie odnaleźliśmy, za to ślady kontrkultury konopi, idei zrównoważonego rozwoju i samowystarczalności, ruchów ekologicznych, wolnościowych, liberalnych i mistycznych widoczne były na każdym kroku,  każdej ścianie, witrynie, na każdej napotkanej twarzy. Lokalny bazar, klub pomocy sąsiedzkiej, gabinet astrologicznych porad, centrum kultury aborygeńskiej i tęczowy dom opieki nad osobami starszymi to tylko niektóre z intrygujących miejsc jakie minęliśmy podczas spaceru uliczkami zamieszkanymi przez tą eksperymentalną społeczność, która na rzecz możliwości hodowania, sprzedaży i spożywania marihuany, wyrzekła się alkoholu.

Nimbin

Wszędzie obecne ulotki kampanii w imię ochrony deszczowych lasów, tablice obrazujące kolejne elementy lokalnego biosystemu, ogłoszenia o zaślubinach ludzi z naturą i to żywe wspomnienie wczorajszego nieba usianego gwiazdami sprawiły, że zamiast próbować wtopić się w niepowtarzalny klimat miasteczka, zapragnęliśmy zanurzyć się naturze- i to w dosłownie. Kilkanaście kilometrów wyboistą drogą i już zażywaliśmy kąpieli w pobliskich wodospadach Hanging Rocks Falls. Po chwili namysłu (a głowy orzeźwione zimną wodą działają sprawniej i podejmują z pewnością trafniejsze decyzje), hipisów z Nimbin postanowiliśmy zostawić w spokoju i ruszyliśmy w stronę Byron Bay.

Hanging Rock Falls

Nimbin

hipisowska wioska w Australii

Nimbin

Nimbin

hipisowska wioska w Australii

Nimbin

Nimbin

Nimbin

Nimbin

hipisowska wioska w Australii

Nimbin

Nimbin

hipisowska wioska w Australii

Nimbin

Nimbin
hipisowska wioska w Australii

 

Ciekawi szczegółów australijskiej podróży? Dokładną relację znajdziecie tu: Australia 2013/2014.

Nie chcesz przegapić żadnego wpisu? Kliknij TU i zapisz się do newslettera!

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy.

 


O Aleksandra Świstow

Dziennikarka i socjolożka, uzależniona od pisania pasjonatka podróży, miłośniczka gór i rozgadana pilotka wycieczek do Azji. Laureatka Travelerów National Geographic Polska w kategorii Blog Roku. Odwiedziła ponad 40 krajów, mieszkała w 3, by w końcu znaleźć swój dom we francuskich Alpach. W czerwcu 2015 ukazała się jej debiutancka książka "Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin".


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 komentarzy do “Hipisowskie Nimbin